Deszcz nie nadszedł, więc postanowiłem się przewietrzyć i wyszła z tego mała pętla wokół miasta. Do Łagiewnik nową ścieżką, potem Cyryla i Metodego (co powinno się liczyć jako "teren"). Dalej w stronę Goduli, przez tereny motokrosowe na hałdach. Pierwszy raz przejechałem się po mostku wiszącym i ścieżkach na zrekultywowanych terenach Kolonii Zgorzelec. Wokół osadników do Orzegowskiej, przez park Fazaniec na Bobrek. Na Bobrku pierwszy raz zwiedziłem kwartał miedzy ulicami Niemcewicza, Piecucha i Pasteura. Wspaniała architektura. Szkoda, że nie pamiętam czasów kiedy to osiedle tętniło życiem. Obok bramy kopalni Bobrek skręciłem w ul Św. Elżbiety żeby sprawdzić dokąd zaprowadzi mnie wypatrzona kiedyś, czarna, szeroka ścieżka wzdłuż rowu miechowickiego. Jadąc pod prąd prawą stroną, dotarłem do wysokiej skarpy. Trzeba zawrócić. Lewą strona przez hałdę również dociera się do skarpy, ale wracając się trochę, można przejechać pod mostkiem do oczyszczalni w Miechowicach, a dalej do elektrociepłowni. Niestety czystość wody w rowie jest na razie nie najlepsza i nie polecam wieczornych spacerów nad jego brzegami. Skierowałem się w stronę parku i ruin pałacu w Miechowicach, a potem przez pola do Karbia i wzdłuż wąskotorówki do domu.
Szkoda było słonecznej niedzieli. Początkowo planowałem dojechać tylko nad zalew Chechło, ale okazało się, że to trochę za mało. Zmieniłem tylko utarty szlak i w Nakle ominąłem cmentarz z prawej strony (zwykle omijam z lewej) i pojechałem przez Nowe Chechło. Po kilku latach przejeżdżania obok, zrobiłem pierwsze zdjecie zamku w Nakle.
Od Brynicy już tylko asfalt, aż do Zendka. Następnie wokoło piaskowni za osiedlem Jasionek i do Ostrów, gdzie na mapie są zaznaczone drewniane domy, jako ciekawostka turystyczna. Faktycznie są, nawet w bardzo dobrym stanie.
Powrót podobną drogą, tylko nie przez Radzionków, a przez park w Świerklańcu, osiedle Wieczorka i Szarlej. Tym razem pętla się nie zamknęła, bo rower ostatnie 3 km przebył na samochodzie.
Zaczęło się od tego, że chciałem sprawdzić postęp robót na Łagiewnickiej. I tu zdziwienie droga otwarta, więc pojechałem po nowej ścieżce rowerowej, aż do mostu i dalej po trasie torów kolejowych do bunkrów na Krzyżowej. Następnie przez Żabie Doły, starą drogą do Brzezin i koło cmentarza przez pola do Dąbrówki.
Pogoda na razie super, może zapowiadane burze mnie ominą. Jadę dalej w stronę Wojkowic, Bobrowniki, Rogoźnik, Strzyżowice kieruję się w stronę lotniska.
Zjeżdżając do Strzyżowic widzę nadciągającą od Katowic burzę. Z daleka wygląda pięknie, ale jest coraz bliżej. Dogania mnie w Siemoni. Przeczekuje pod wiatą na przystanku, ulicą płynie rzeka.
Trwa to prawie godzinę. Ruszam dalej Myszkowice, Pyrzowice, Zendek. Przez płot oglądam z daleka, stojące na lotnisku samoloty (nigdy nie mam szczęścia na jakiś efektowny start) :-(
Jadę przez Brynicę, deszcz i wiatr coraz mocniejszy, pioruny walą coraz bliżej. Kolejną nawałnicę przeczekuje pod nowym mostkiem na Brynicy. Na szczęście ta burza trwa krócej i po 15 min. jadę dalej, chociaż ciągle pada (a tego nie lubię). Przestało wiać i jest dosyć ciepło. Kilkaset metrów asfaltu i skręcam na dobrze mi znaną drogę przez las nad zalew Chechło. Trochę żałuje bo droga zalana wodą, miejscami nawet do połowy kół, ale przejezdna. Dalej wzdłuż zalewu (ciągle pada), przez las do Nakła, przez pola do Bobrownik Śl.
Postanawiam ominąć Doły Piekarskie, bo tam nawet w czasie suszy bywa bagnisto. Dylemat w prawo czy w lewo? Skręcam na Radzionków. Deszcz ustał. Mijam Radzionków, dalej osiedlowymi drogami na Rojcę, starym nasypem wąskotorówki koło szybu wentylacyjnego i przez hałdę wyjeżdżam koło bazy paliwowej. Dalej kawałek horroru na asfalcie (pędzące tiry) do skrzyżowania z obwodnicą. Znowu pada. Na skróty przez działki do Odrzańskiej, koło BP i prawie jestem w domu.
Jeżdżę, żeby się trochę poruszać. Głównie wokół Bytomia. Staram się unikać asfaltu (kiedy kupiłem szosę, to już trochę nie aktualne). Kierunek wycieczki wybieram w zasadzie w ostatniej chwili, kiedy już siedzę na rowerze. Jadę gdzie oczy poniosą, a punkt nawrotu wyznacza moja kondycja i pogoda.