Po nocnej burzy lało do południa, więc plany rowerowe trzeba było zmodyfikować. Za żoną, do "uroczego" miasteczka bardzo ruchliwą drogą. Trasa według nie rowerowego przewodnika, a autor ma nieco inne spojrzenie na urokliwość miasteczek :-)
Jeżdżę, żeby się trochę poruszać. Głównie wokół Bytomia. Staram się unikać asfaltu (kiedy kupiłem szosę, to już trochę nie aktualne). Kierunek wycieczki wybieram w zasadzie w ostatniej chwili, kiedy już siedzę na rowerze. Jadę gdzie oczy poniosą, a punkt nawrotu wyznacza moja kondycja i pogoda.