Zaniedbania się mszczą. :-( Po 37k na Przełajce, stery GIANTA odmówiły posłuszeństwa. Mogłem wrócić tylko jadąc prosto, lub robiąc szerokie łuki, ale nie musiałem go nieść. :-)
Jeżdżę, żeby się trochę poruszać. Głównie wokół Bytomia. Staram się unikać asfaltu (kiedy kupiłem szosę, to już trochę nie aktualne). Kierunek wycieczki wybieram w zasadzie w ostatniej chwili, kiedy już siedzę na rowerze. Jadę gdzie oczy poniosą, a punkt nawrotu wyznacza moja kondycja i pogoda.