Podjazd z Lipowej zakosami do końca drogi, czyli jakieś 50 m. pod szczytem. Wnoszenie roweru do schroniska po kamolach sobie odpuściłem. Zjazd też do Lipowej, ale w stronę Malinowskiej skały. Trochę zimno i deszczowo.
Jeżdżę, żeby się trochę poruszać. Głównie wokół Bytomia. Staram się unikać asfaltu (kiedy kupiłem szosę, to już trochę nie aktualne). Kierunek wycieczki wybieram w zasadzie w ostatniej chwili, kiedy już siedzę na rowerze. Jadę gdzie oczy poniosą, a punkt nawrotu wyznacza moja kondycja i pogoda.