Łażenie po Plitwickich Jeziorach w deszczu wymagało odreagowania. Na szczęście po południu się rozpogodziło. Wystarczyło czasu na jazdę godzinną w jedną stronę i powrót. Trochę po remontowanej drodze, ale większość po nowym asfalcie.
Jeżdżę, żeby się trochę poruszać. Głównie wokół Bytomia. Staram się unikać asfaltu (kiedy kupiłem szosę, to już trochę nie aktualne). Kierunek wycieczki wybieram w zasadzie w ostatniej chwili, kiedy już siedzę na rowerze. Jadę gdzie oczy poniosą, a punkt nawrotu wyznacza moja kondycja i pogoda.