W Bujakowie myślałem, że sobie odpuszczę, ale potem jakoś poszło. Potem trzy pagórki do Skoczowa, jakoś przeżyłem :-) W oczekiwaniu na pociąg, do dworu Kossaków w Górkach i na koniec powrót z Katowic do domu.
Jeżdżę, żeby się trochę poruszać. Głównie wokół Bytomia. Staram się unikać asfaltu (kiedy kupiłem szosę, to już trochę nie aktualne). Kierunek wycieczki wybieram w zasadzie w ostatniej chwili, kiedy już siedzę na rowerze. Jadę gdzie oczy poniosą, a punkt nawrotu wyznacza moja kondycja i pogoda.